Menu

Barbie Collection Blog

Wszystko, co chcieliście wiedzieć o Barbie, ale baliście się zapytać...

Scarlett O'Hara Barbie (The Prayer Dress) (2014)

barbiecollector

Minął dokładnie rok, odkąd opublikowałem dość nietypowy, jak na mnie wpis, będący recenzją dopiero co zapowiedzianych lalek, mających uświetnić 75. rocznicę powstania filmu "Przeminęło z wiatrem". Rok później, pierwsza z nich, trafiła do mojej kolekcji...

Witajcie po długiej przerwie!

Pojawienie się zdjęć promocyjnych nowych lalek, wzorowanych na jednym z moich ulubionych filmów, na jakiś czas wytrąciło mnie z równowagi. Chęć posiadania odświeżonych Scarlett i odmłodzonego Rhetta spędzała mi sen z powiek. "Barbie Scarlett O'Hara" była najczęściej wyszukiwaną przeze mnie frazą na portalach aukcyjnych, a dysk komputera wzbogacił się o folder, pełen zalewających sieć ownerowskich zdjęć tychże lalek. Minął rok. Przypadek chciał, żebym właśnie wtedy zajrzał na eBaya...

"Za droga!", "Używana...", "Tylko zdjęcie promocyjne? Na pewno..."

Aż tu nagle - jest! Nie jedna, dziesięć! I to w całkiem przystępnej cenie! Do tego z Wielkiej Brytanii, więc odchodzą opłaty celne! Musiałbym postradać zmysły, żeby nie wykorzystać okazji! Bez namysłu kliknąłem "kup teraz" i... zapomniałem hasła.

Sprzyjające tego dnia szczęście sprawiło, że lalka nie wyprzedała się podczas gdy ja starałem się przypomnieć sobie dawno nieużywane hasło. Niezwykle stresujący kwadrans później Scarlett O'Hara była już moja. Przynajmniej wtedy tak myślałem... 

Jednak i tym razem nie obyło się bez komplikacji, które towarzyszą mi niemal przy każdych zakupach na eBayu. Tym razem, nie wiedzieć, czemu, dwa dni po zakupie, sprzedający anulował transakcję. Najwidoczniej nie mógł się doczekać zapłaty, bo gdy tylko pieniądze trafiły na jego konto, przesyłka została oznaczona, jako wysłana. Przez cztery dni z duszą na ramieniu wyczekiwałem kuriera, zastanawiając się, czy aby wewnątrz paczki nie znajdę jednak dorodnej marchwi. Albo jakiejś innej lalki. Gdy w końcu ujrzałem wymarzony karton z logiem Mattela, a pod cienką prasowaną bibułką dostrzegłem znajome imię, odetchnąłem z ulgą...

Dla niezorientowanych i zapominalskich - wspomniane zdjęcia promocyjne. Pierwsza od lewej Scarlett O'Hara Barbie wydana została, jako Gold Label; Rhett Butler oraz Scarlett w wariacji filmowego kostiumu z przyjęcia urodzinowego Ashley'a wchodzą natomiast w skład linii Black Label

 

Cieszę się, że rok temu postanowiłem zrecenzować lalki tylko na podstawie ich zdjęć promocyjnych. Dzięki temu, mogłem skonfrontować własne oczekiwania z rzeczywistością. Na szczęście, w przypadku Scarlett w białej sukni z falbanami, która, głównie ze względu na "oryginalność" niewykorzystywanego jeszcze w produkcji kostiumu, była wówczas moją faworytką, owa rzeczywistość nie okazała się brutalna...

 

Zanim jednak przejdę do opisu samej lalki, małe przypomnienie kultowej białej sukni z falbanami (zwanej "the prayer dress") w formie kadrów ze scen otwierających cały film. Dla tych, którzy filmu nie widzieli, bądź też, w przeciwieństwie do mnie, obudzeni w środku nocy nie byliby w stanie powiedzieć, co Vivien Leigh miała na sobie w którejś ze scen...

Kiedy lalka trafiła już w moje ręce, najbardziej zdziwił mnie właśnie widok firmowego kartonu, którego numer referencyjny pokrywa się z numerem umieszczonym na odwrocie pudełka. Zważywszy na niską cenę lalki oraz dostępną na aukcji ilość dziesięciu egzemplarzy, śmiem twierdzić, że lalka pochodzi od jakiegoś nieautoryzowanego dealera, bądź też produkcyjna nadwyżka trafiła do jakiejś hurtowni zabawek w bliżej nieznanych okolicznościach, jak to miało miejsce swego czasu z reprodukcją Made for Each Other (2008). Doprawdy ciekawe...

Scarlett O'Hara Barbie otrzymała typowe dla egzemplarzy zaliczanych do grona Gold Label pudełko-trumnę (ciężko to nazwać inaczej!), ze zdejmowanym wiekiem i plastikową szybką, umożliwiającą prezentację lalki bez uprzedniego wyjmowania jej z fabrycznej uprzęży. Minimalistyczne w swej formie opakowanie zdobi wyróżniający się na matowej powierzchni błyszczący napis "Barbie", nawiązujący czcionką do początków istnienia Teen Age Fashion Model oraz logo (umieszczone na odwrocie), upamiętniające 75. rocznicę powstania filmu "Przeminęło z wiatrem".

Krótka notka, umieszczona tuż pod logo, traktuje o samym filmie, jako najlepszym w historii. Szkoda, że Mattel przypomniał sobie o tym dopiero teraz. Najwidoczniej produkcja coraz to wymyślniejszych lalek, wzorowanych na filmowym rówieśniku "Przeminęło z wiatrem" - "Czarnoksiężniku z Krainy Oz", jest zbyt absorbująca, by pamiętać o Scarlett...

Na odwrocie pudełka została umieszczona również naklejka, informująca o ilości wyprodukowanych lalek, nieprzekraczającej 6. tysięcy egzemplarzy.

I wreszcie! Crème de la crème, czyli sama lalka! Dzięki bezinwazyjnej, zdejmowanej szybce mogłem jeszcze lepiej przyjrzeć się Scarlett, nie pozbawiając jej tym samym wartości kolekcjonerskiej...

Analogicznie do zewnętrznej prostoty opakowania, także i wewnątrz pudełko jest raczej skromne. Lalka i stojak. I ukryty pod wyjmowaną tekturą certyfikat autentyczności (gdyby ktoś podjął się podrobienia tej lalki, jakim problemem byłoby podrobienie kawałka papieru?!). 

Zastanawia mnie tylko to żółte tło. Nie mogę znaleźć logicznego wytłumaczenia dla tego właśnie koloru. Choć przyznaję, że zarówno lalka, jak i jej kostium prezentuje się znakomicie w tej oprawie...

Choć z daleka lalka wydaje się być idealna, z bliska... zachwyca mnie jeszcze bardziej! 

Do jej produkcji firma posłużyła się headmoldem stworzonym na potrzeby serii Timeless Treasures i wydanych w roku 2001 pierwszych lalek Scarlett O'Hary. Dzięki zupełnie odmiennej graficyzacji oka, które nie jest aż tak przymknięte, co trzynaście lat temu, cielistej farbie, pokrywającej usta oraz delikatnym rumieńcom na polikach, udało się oddać charakter postaci - szesnastoletniej córki plantatora z Południa.

Także fryzura (choć nie tak perfekcyjnie wymodelowana, co na zdjęciu promocyjnym!), wzbogacona adekwatnym do kostiumu detalem w formie czerwonych wstążeczek, jest, według mnie, odwzorowana w 100%!

Sama suknia to już mały krawiecki majstersztyk! Począwszy od koronek zdobiących gorset, przez żabot i bufki na rękawach, na falbanach spódnicy skończywszy. Całość dopełnia złota kamea z motywem róży oraz czerwony pas, podkreślający 17" talię Scarlett.

Do produkcji tej lalki wykorzystano modyfikację ciała Twist N Turn 1966 z rękoma typu Shani z roku 1991. Nieco mniejsze, uniesione piersi oraz nieznacznie węższa talia (korpus wykorzystywany u lalek Silkstone) idealnie współgra z kostiumem, którego góra teoretycznie oparta jest na gorsecie.

Jedynym rozczarowaniem, z jakim musiałem się zmierzyć podczas wstępnych oględzin, był brak krynoliny, nadającej odpowiedni kształt sukni. Lalki w wersji The Hollywood Legends Collection otrzymały halki oparte na plastikowej obręczy, zaś w wersji Timeless Treasures - tiulowe halki wykrochmalone na przysłowiową blachę. Tu poskąpiono luksusu i, jak na lalkę nie-do-wyjęcia przystało - spódnicę wypchano tekturą.

Także buty były pewnego rodzaju zawodem. Spodziewałem się czegoś w kolorze krwistej czerwieni, stanowiącego całość z paskiem. Myślałem jednak raczej o botkach, nawet takich, jakie otrzymała Scarlett z serii Timeless Treasures. Ale szpilki? Kto wówczas nosił szpilki?

Kilka miesięcy temu, podziwiając zdjęcia promocyjne wszystkich trzech lalek, wydanych z okazji 75. rocznicy postania filmu, wielce ubolewałem nad faktem, że ten właśnie model został pozbawiony niezwykle istotnego elementu - uniesionej brwi. Teraz, kiedy przyjrzałem się nowej Scarlett, dostrzegłem, że zadbano i o ten szczegół! Choć nieco złagodzona, zwłaszcza w porównaniu z wersją z 2001 roku, wygięta w łuk, uniesiona brew pozostała, nadając lalce książkowe "kocie spojrzenie".

Dzisiejszy wpis nie mógłby obyć się bez zdjęcia porównawczego nowej Scarlett (2014) z moją największą lalkową miłością - Scarlett w sukni z portier (Timeless Treasures, 2001)...

Ten sam headmold, dwie zupełnie inne lalki. 

 

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • sscarlettohara

    Piękna :)

  • Gość: [Ania z DSH] *.centertel.pl

    Pudełko bardzo skromne, jak na taką lalkę, ale może właśnie dzięki temu Scarlett prezentuje się nad zwyczaj pięknie - suknia pomimo braku krynoliny jest imponująca, tylko te szpile...

  • Gość: [INKA] *.dynamic.chello.pl

    twarz mnie zahipnotyzowała! te usteczka, konkretny
    a jakże udanie wyprofilowany nosek! kolorystyka bardziej
    mi przypadła do gustu, niźli czerwonousta wersja :)

  • Gość: [Neytiri] *.dynamic.chello.pl

    Przepiękna lalka z charakterem!

  • Gość: [MoxieFun] *.static.chello.pl

    Piękność! Gratulacje!!!

© Barbie Collection Blog
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci