Menu

Barbie Collection Blog

Wszystko, co chcieliście wiedzieć o Barbie, ale baliście się zapytać...

Flocked Hair Ken (1961) & Blonde Bubblecut Barbie (1962)

barbiecollector

Witajcie!

W dzisiejszym wpisie (tworzonym z doskoku od jakiegoś tygodnia), chciałbym Wam przedstawić dwie lalki, które już jakiś czas temu zasiliły moją kolekcję vintage - pierwszego w historii Flocked Hair Kena (1961) oraz wspaniałą blondwłosą Bubblecut Barbie (1962).

 

Zacznijmy nietypowo - od mężczyzny...

Ken Carson, bo tak brzmi jego pełne imię, zadebiutował na rynku zabawkarskim w roku 1961. Podobnie, jak wybranka jego serca, Ken pojawił się w iście plażowym outficie! Wczesne egzemplarze ubrane były wyłącznie w kultowe czerwone kąpielówki z białym obszyciem oraz korkowe klapki. Dodatkiem do lalki był zmodernizowany katalog (z wizerunkiem Barbie i Kena na okładce) oraz czarny druciany stojak. Żółty ręcznik frote oraz koszula w biało-czerwone pasy pojawiły się dopiero w połowie 1961 roku. 

Pełna nazwa pierwszego Kena - Flocked Hair, odnosi się do tworzywa (flocku), za pomocą którego otrzymywano naturalnie wyglądające włosy, przypominające w dotyku meszek. Największym minusem tego rozwiązania, był fakt, iż flock odklejał się od winylu w kontakcie z wodą. W związku z tym, firma Mattel z końcem roku 1961 podjęła decyzję o przerwaniu produkcji Flocked Hair Kena, zaś w roku 1962 na sklepowe półki zawitał odświeżony Painted Hair Ken o wmoldowanych włosach, pomalowanych farbą...

Pomimo iż dziś coraz trudniej spotkać Flocked Hair Kena nieborykającego się z całkowitą, bądź też częściową łysiną, najwidoczniej mój Ken stronił w przeszłości od wody (co zresztą dało się zauważyć zaraz po jego przybyciu!), przez co flock na jego głowie przetrwał do dziś niemalże w stanie idealnym. Oczywiście, jeśli nie liczyć tych kilku prześwitów nad czołem i na czubku głowy...

 

To, co ucieszyło mnie najbardziej i niejako zaważyło o zakupie tego konkretnego Kena, to oryginalne szorty, które zachowały się w idealnym stanie. Żółty ręcznik, który wykorzystałem podczas sesji pochodzi od reprodukcji wydanej w 2008 roku.

Jak już wspomniałem, tuż po przybyciu, Ken wymagał natychmiastowej kąpieli. Podobnie, jak większość Flocked Hair Kenów widywanych na zdjęciach w Internecie czy tych, zdobiących ekspozycje w praskim muzeum zabawek, także i mój cierpiał na syndrom, jak to określam - niedomytej twarzy. Podejrzewam jednak, że jest to zaniedbanie uzasadnione obawą przed utratą niezwykle cennego w przypadku tego konkretnego modelu owłosienia. 

Mając na uwadze nietrwałość tworzywa, z jakiego wykonano włosy, postanowiłem, że mimo wszystko doprowadzę twarz mojego Kena do porządku. Wyposażony w patyczki higieniczne i drewniane wykałaczki zabrałem się za usuwanie kleistej substancji (do której ponadto przykleił się wieloletni kurz i włókna flocku) z kącików oczu, uszu i ust, by... kilka minut później przegrać z kretesem. 

Nie ukrywajmy - nic nie zastąpi ciepłej wody z dodatkiem detergentu i kilku energicznych ruchów szczoteczki do zębów! Tylko co z tym flockiem? Wizja brązowych włosów spływających do odpływu kontra przybrudzona twarz. Przyznaję - ciężko było podjąć decyzję, ale w końcu się udało. Po jednej próbie szybkiego zmoczenia główki Kena i upewnieniu się, że nic się nie odkleja, ani nie odpada, normalnie umyłem całą lalkę...

Wydaje mi się więc, że winę za problem nietrwałości flocku ponosi klej, przy pomocy którego przytwierdzano Kenowi włosy. Jednak, jak widać, krótkotrwały kontakt z wodą nie przynosi żadnych negatywnych skutków. Jeśli więc zajdzie takowa potrzeba, możecie bez obaw umyć swoich Kenów! 

 

W przeciwieństwie do prezentowanego kilka tygodni wcześniej Bendable Legs Allana (1965), Flocked Hair Ken uchował się bez żadnych przebarwień oraz ubytków na ciele. 

   

Sesja powitalna nie mogłaby się odbyć bez zdjęcia z reprodukcją Flocked Hair Kena, wydaną w 2008 roku z okazji jego 45. urodzin. Przyznaję, że cztery lata temu, kiedy to w moje ręce trafił 45th Anniversary Ken, nie istniał dla mnie piękniejszy lalek. Dziś wiem, że nic nie jest w stanie zastąpić oryginału - nawet najlepsza reprodukcja...

Wszystkim tym, którzy są ciekawi różnic pomiędzy vintage Kenem, a jego nie do końca wierną reprodukcją, polecam wpis Erynnis, poświęcony właśnie tym panom. ;)

Kończąc dzisiejszą prezentację Flocked Hair Kena (1961), dorzucę jeszcze dwa zdjęcia z jego najlepszym kumplem, młodszym o cztery lata Bendable Legs Allanem (1965), prezentowanym kilka tygodni temu. Stali czytelnicy bloga zapewne już się domyślili, że w ten właśnie sposób udało mi się spełnić jedno z zeszłoroczno-urodzinowych postanowień... ;)

 

Dosyć o facetach! 

Pora zająć się tym, co kolekcjonerzy lubią najbardziej - Barbie!

Przyznam, że podczas poszukiwań Flocked Hair Kena nie planowałem zakupu kolejnej Bubblecut Barbie, jednak... czy można mieć za dużo vintage Barbie? Chyba nie...

Poza atrakcyjną ceną i łączonymi kosztami przesyłki, na decyzję o zakupie wpłyną... kolor jej włosów, jakże inny od drugiej Blonde Bubblecut, znajdującej się w mojej kolekcji oraz jej niepodważalna uroda! Z bólem serca muszę przyznać, że spośród czterech Bubblectów, zdobiących moją półkę, tę po prostu uwielbiam! 

 

Jest ona także jedną z najlepiej zachowanych vintage Barbie w mojej kolekcji! Nawet lakier w kolorze arbuza, charakterystyczny dla rocznika 1962, jest nietknięty! 

 

Jedynym mankamentem jest tzw. efekt zielonego ucha, będący wynikiem utleniania się metalowych elementów biżuterii. Co ciekawe, tylko lewe ucho zostało poplamione. Po prawej stronie zielona plama pojawiła się w okolicach polika, co, jak podejrzewam, jest wynikiem kontaktu bolca kolczyka z wnętrzem główki...

Poza samą lalką, dużą niespodzianką było także jej oryginalnie metkowane ubranko! Dwuczęściowy kostium kąpielowy w kolorach kanarkowej żółci i oranżu oryginalnie należał do rudowłosej wersji najlepszej przyjaciółki Barbie - Midge. 

Ponieważ moja blondwłosa Midge od momentu przybycia ubrana była w niekompletny outfit Career Girl #954 (1963-1964), niezwykle ucieszyła mnie możliwość przebrania jej w oryginalny strój. Barbie otrzymała natomiast adekwatny dla siebie czerwony jednoczęściowy kostium, w którym to w roku 1962 zjechała z taśm produkcyjnych.

 

Ostatnią miłą niespodzianką, jaka czekała na mnie we wnętrzu paczki był oryginalny mattelowski czarny druciany stojak, jeden z tych, które dołączano do lalek od roku 1961. Mimo iż niejednokrotnie widywałem lalki ustawione własnie na tego typu stojakach, zaskoczyła mnie jego stabilność! Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że zawieszona na nim lalka nie ma bezpośredniego kontaktu z podłożem!

Na koniec dzisiejszego wpisu, zbiorowe zdjęcie mojej małej vintage kolekcji. Od lewej: Barbie Bubblecut Blonde (1963) i Brunette (1963), Bendable Legs Allan (1965), Straight Leg Midge (1962), Flocked Hair Ken (1961), Barbie Ponytail #5 (1961), Barbie Bubblecut Brunette (1963) i Blonde (1962).

  

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • lizeek

    Ken, jak na pana w średnim wieku, ma po prostu zakola. Wcale nie odejmuje mu to uroku, a jedynie świadczy o tym, że nie jest to już młodzik, a doświadczony mężczyzna, który niejedno przeżył i niejedno widział.
    W dzisiejszej parze, to on mi się bardziej podoba.
    Allan przy nim wygląda jak młodszy brat, a nie kolega ;)
    K.

  • daga_van_der_mayer

    Skąd Ty u licha trafiasz tyle vintage?
    Nie dziwię się, że najnowszy baśkowy nabytek uznajesz za najurodziwszy - też bym się na nią skusiła, nawet z zielonymi uszami :D

© Barbie Collection Blog
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci